Zwykły, drewniany, prosty stół, bez obrusa, a na ciemno-brązowym blacie deska z pieczywem, kieliszki, butelka wódki czystej i popielniczka z niedopałkami. Przy stole w jednym rzędzie siedzą w pozach biesiadnych: Witkacy, Tadeusz Kantor i Jerzy Grzegorzewski – pogadują ze sobą, dowcipkują dyskretnie, półgębkiem. Ich głosy komponują się w niegłośne murmurando.
Po drugiej stronie stołu, tej bliższej – ja. Ale nie siedzę, może tylko czasami przysiadam, chcąc się…